• Roztocze wieś Gilów, pole rzepaku
  • Irkuck architekrura drewniana
  • Jezioro bajkał

Wakacyjny maraton – Serbia (cz 3.)

O dziwnej podróży pociągiem i serbskim jedzeniu.
WĘGRY – SERBIA

Dworzec w Budapeszcie (Budapest Keleti) wybudowany został w latach 1881/1884. Był w tamtych czasach jednym z najnowocześniejszych w Europie. Budynek wart jest uwagi. Z zewnątrz, ozdobiony freskami i rzeźbami, a między peronami znajduje się półkolisty dach, tworząc  halę główną.

Na peronach stało kilka nieźle wyglądających pociągów. I jeden stary rzęch, cały obdrapany i pokryty graffti, jakby dopiero co wrócił z woodstocka i nie zdążył jeszcze odpocząć. Można się więc domyśleć, który był nasz 🙂 Bilety okazały się kompatybilne i znaleźliśmy się w pociągu do Serbii. Stary, lepki, ale przynajmniej przedział pusty. Czekała nas cała noc jechania, mięliśmy nadzieję, że nikt się nie dosiądzie, będzie można wyłożyć się na siedzeniach i trochę pospać.

Czarna komedia

Nie trzeba było długo czekać, a do przedziału wsiadła Starsza kobieta. Posiedziała chwilę, po czym sobie poszła. Następnie przedział zaczął się zapełniać, mniej lub bardziej szemranymi typkami. Przy oknie z wielkim plecakiem usadowiła się uśmiechnięta amerykanka. Oprócz amerykanki, było kilku Macedończyków, którzy wyjechali na Węgry za pracą i kursowali regularnie w obie strony.  Od części pasażerów zapach jednoznacznie wskazywał.

Godzina jazdy i cały przedział zapadł w sen. Z letargu wyrwało nas dopiero zgrzytanie zatrzymującego się na granicy pociągu. To co działo się później przypominało fragment z czarnej komedii.

Na korytarzu jak długi upadł jakiś pan, by po chwili, jakby nigdy nic, podnieść się i pójść dalej. Kobieta, która na początku dosiadła się do nas, teraz spała na podłodze między wagonami. Niektórzy chowali jakieś paczki pod siedzeniami. Kilka osób opuściło przedział, na ich miejsce weszły inne. Kilka osób musiało opuścić pociąg z niewiadomych powodów. Wymienialiśmy ukradkowe spojrzenia z amerykanką, dla reszty najwyraźniej była to norma. Po kontroli wszystko wróciło do stanu wyjściowego, na swoje miejsca wróciły osoby, które wcześniej je zajmowały i znowu zapanowała senna atmosfera.

Poranek już w Nowym Sadzie. Było tak wcześnie, że nawet na otwarcie McDonald’s trzeba było czekać 🙂 Na szczęście z samego rana otwierali lokale, gdzie można było zjeść burka! W ogóle, w Serbii życie zaczyna się wcześniej.

SERBSKIE JEDZENIE

Burek to placek z bardzo cienkiego warstwowego ciasta popularny w krajach bałkańskich i Turcji. W Serbii głównie wytrawny, nadziewany jest zazwyczaj mięsem serem lub szpinakiem. Można spotkać też wariant z ziemniakami, warzywami lub wariacje jak np. burek pizza 🙂 W wersji słodkiej występuje głównie z serem. Podobno najlepszy jest na śniadanie.

Na Bałkanach popularne są też szaszłyki i inne grillowane mięsa. Warto spróbować jogurtów naturalnych, które smakują inaczej niż u nas. W Serbii i Czarnogórze urzekły mnie sery, sprzedawane w sklepach spożywczych na wagę. Jedne o konsystencji przypominającej masło do smarowania, inne zwarte, do krojenia. Niektóre trochę jak ser kozi, albo lekko pleśniowy. I chociaż starałam się najeść nimi na zapas, nie trafiłam na dwa takie same 🙂

Z Nowego Sadu busem pojechaliśmy do miejscowości, wybranej dnia poprzedniego o wdzięcznej nazwie Zrenjanin (po trzech dniach nadal nie mogłam jej zapamiętać). Idealnie spełniał kryteria, był nieduży i na uboczu. Bardzo chcieliśmy odpocząć od Budapesztu. W Zrenjaninie oprócz  letniego pałacu Marii Antoniny, praktycznie nic do zwiedzania nie ma. Jest natomiast bardzo ładny rynek, miasteczko malowniczo przecina rzeka Bega i można do woli najeść się burków. Jest tu również pewien miły lokal w którym można posłuchać winyli i budka z najlepszymi burgerami w Serbii, Ale o tym później 😉 Nie przyjeżdżają tu masowo obcokrajowcy, bo nie za bardzo jest po co. I właśnie o takie miejsce nam chodziło.

Na zdjęciach stara, opuszczona fabryka, którą znaleźliśmy pod czas spaceru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *