• Roztocze wieś Gilów, pole rzepaku
  • Irkuck architekrura drewniana
  • Jezioro bajkał

Kolejka

Przez dziewięć miesięcy ciąży, przy czym od szóstego brzuch było już widać, przepuściły mnie w kolejce trzy osoby. Były to same kobiety: pani w średnim wieku, dziewczyna około dwudziestki oraz jedna starsza pani.

Daje to wynik 3 osoby na 4 miesiące z brzuchem niepozostawiającym wątpliwości, że bynajmniej to nie sprawka grochówki. Aż chciałoby się pominąć panią, która pewnego upalnego dnia w autobusie rzuciła się w kierunku miejsca, do którego akurat dochodziłam, by z daleka zarzucić na nie torebkę. Torba celnie trafiła, niczym harpun wbijając się w swą ofiarę – jedno z wielu pustych miejsc w bardzo pustym autobusie. Byłam pod wrażeniem takiej werwy, umiejętności rzutu w dal i żyłki współzawodnictwa u tej nie najmłodszej już pani.

Kiedy minęły mdłości, czyli po prawie trzech miesiącach wegetacji w domu, czułam się już dobrze, byłam aktywna i zupełnie sprawna fizycznie. Nie potrzebowałam specjalnego traktowania. Wiadomo, czasem chciało się jak najszybciej iść do toalety, bo młody postanowił akurat poeksperymentować z wbijaniem pięt w pęcherz lub inne narządy.  Często też trudniej niż zwykle oddychało się w maseczce. Nie było to jednak tak bardzo uciążliwe.

Natomiast części kobiet jest po prostu ciężko ustać, mają duży, ciężki brzuch, który ciągnie do dołu. Często dochodzą różne choroby i inne dolegliwości lub mają ze sobą dodatkowo małe dzieci. Czasem zwyczajnie trudno im znieść czyjś zapach perfum, kurtki przesiąkniętej fajkami lub ciastek przy kasie, którego nikt inny nie czuje. Czasami takie trzy minuty mniej przy kasie są na wagę złota, kiedy ekspedientka w żabce uruchomi automat do kawy i aromat rozniesie się po całym sklepie. Można wtedy nie zdążyć w porę do wyjścia…

Jak widać, tylko nieliczni mają na tyle empatii, żeby w ogóle zwrócić uwagę na innego człowieka. To nawet nie kwestia wychowania, czy dobrej woli. Większość ludzi, choć w tłumie, jest totalnie odizolowana od reszty społeczeństwa. Z głową wiecznie w telefonie, nie dostrzegają nic prócz czubka swojego nosa, odbijającego się w niebieskim ekraniku.

Ludzie rodzą się w dużych miastach lub dążą do życia w nich z własnego wyboru. Wiadomo w kupię raźniej, ale im większa kupa, tym większy ciągnie się za nią smród.

 To już nie stado, plemię, czy lokalna społeczność. To mieszanka różnie ukształtowanych jednostek, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Mało tego wcale nie chcą mieć. Jednostki losowo poutykane w małych betonowych klatkach. Bez kontaktu z naturą, za to ze szczekającym non stop psem sąsiada i wrzeszczącą na swoje dzieci o byle co sąsiadką. Tolerują się, bo muszą, ale nic poza tym ich nie łączy. Są znerwicowani i sfrustrowani, a do tego za wszelką cenę próbują to ukryć, co tylko potęguje te uczucia. Boją się wyjść poza strefę komfortu i zobaczyć coś więcej niż swoje własne odbicie w telefonie.

A może ktoś potrzebuje pomocy albo jest smutny i wystarczy się do niego uśmiechnąć, aby zrobiło mu się lepiej. Może ktoś ma akurat taką moc, aby zarażać dziś swoim dobrym nastrojem. Szkoda byłoby nie skorzystać.

Czasem starszy pan ma ochotę chwilę pogawędzić, na przystanku w oczekiwaniu na autobus. Dlaczego nie poświęcić mu tych 10 minut? Być może poprawi mu to humor na resztę dnia i z uśmiechem wróci do pustego domu, gdzie może podyskutować jedynie ze swoim kotem. Nie umniejszając kotom oczywiście. Zwierzęta zauważają, potrafią słuchać, a nawet odpowiednio zareagować i to nie dlatego, że muszą, robią to zupełnie instynktownie. My te instynktowne zachowania powoli zatracamy. Jednak dla owego pana, rozmowa z przedstawicielem własnego gatunku to zdecydowanie co innego.

Żeby nie było, też gapię się w telefon. I z całą pewnością nie zauważyłam całych zastępów dziewczyn w ciąży, ale jeśli od czasu do czasu, ktoś wyrwie się ze swojego świata i rozejrzy dokoła, to jest szansa, że inni także to zrobią.

A wtedy chociaż jedna pani na 100 nie będzie męczyła się, stojąc w kolejce obok niemiłosiernie miętowych gum do żucia. A takie gumy miętowe potrafią być wyjątkowo okrutne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *