• Roztocze wieś Gilów, pole rzepaku
  • Irkuck architekrura drewniana
  • Jezioro bajkał

Sylwester we Lwowie, kolorowy i spokojny.

O północy podobnie jak wszyscy inni wypiliśmy na placu szampana. Nie było żadnych barierek, ani kontroli. Można było pić własny alkohol i chodzić z grzanym winem po mieście. Również następnego dnia, na placu, nie jedna grupka polewała gorzałkę… Do kieliszków, bo jak chlać horiłkę w nowy rok to kulturalnie :)

Aby spędzić Sylwester we Lwowie jechaliśmy blabla carem. Z bardzo sympatycznym kierowcą z Ukrainy. W trakcie jazdy, było dużo czasu na rozmowę. Choćby o sytuacji politycznej na Ukrainie z innej perspektywy, niż podają media. Gorzej z rewanżem, bo trochę trudno, a trochę wstyd wytłumaczyć stanowiska niektórych ważnych osobistości w naszym kraju. Bo jak wytłumaczyć, że prezes ważniejszy jest niż prezydent i premier razem wzięci? Lepiej pominąć milczeniem.

Z Warszawy wyruszyliśmy o 6 rano, tym sposobem na miejscu byliśmy już o 11. Pan podwiózł nas pod sam hostel. Wszystko ułożyło się idealnie… Nie to nie ta bajka. Okazało się, że bookując hostel, kliknęła mi się przez przypadek zła data i zaklepałam owszem 29 grudnia – 2 stycznia, ale w przyszłym roku. A na rok obecny miejsca od dawna już nie ma 🙂 Na szczęście udało się szybko zarezerwować noclegi w innym hostelu. Droga powrotna nie była już sielanką. Jechaliśmy w nocy, a nasz kierowca pobudzał się słuchając muzyki… Rosyjskie disco rozbrzmiewało na cały regulator, uszy puchły, ale może dzięki temu dojechaliśmy szczęśliwie do celu. Do tego staliśmy pięć godzin w kolejce na granicy.

З Новим роком

Nowy Rok powitaliśmy godzinę wcześniej niż w Polsce. Główna impreza odbywała się na placu pod operą. Budynek opery, na tę okazję, został pięknie podświetlony ruchomymi iluminacjami. Na balkonie występowały ludowe zespoły, a po całym placu niosła się bardzo przyjemna folkowa muzyka.

Na Środku soi ogromna, ustrojona w lampki, żywa choinka. Dalej rozciąga się jarmark świąteczny. Drewniane budki rozstawione po obu stronach głównej alei, razem z zapachami grzanego wina i pieczonych jabłek tworzą niezapomniany, świąteczny nastrój. Drugi, duży jarmark znajduje się na rynku. Można kupić tu pamiątki, czapki, skarpetki, torebki, słodycze, grillowane kiełbaski i grzańce. Mydło i powidło też by się na pewno znalazło.

O północy podobnie jak wszyscy inni wypiliśmy na placu szampana. Nie było żadnych barierek, ani  kontroli. Można było pić własny alkohol i chodzić z grzanym winem po mieście. Również następnego dnia, na placu, nie jedna grupka polewała małe co nieco… Do kieliszków, bo jak chlać w Nowy Rok to kulturalnie 🙂 Mimo to pierwszy dzień Nowego roku, jak i Sylwester we Lwowie przebiegał wyjątkowo spokojnie.

Spod opery poleciały fajerwerki. Ale nie był to spektakularny pokaz. Potem jeszcze w kilku innych miejscach ludzie puszczali sztuczne ognie. Kilkoro dzieci wystrzeliło konfetti, wydając przy tym okrzyki niesamowitej radości. Było skromnie, spokojnie, ale nastrojowo. Czułam się bardzo bezpiecznie. W Polsce na takich imprezach jest głośno i panuje chaos. Nie szczędzi się pieniędzy na wielkie pokazy fajerwerków, a zapomina o małych radościach. Odnoszę wrażenie, że tutaj ludzie bardziej potrafią cieszyć się ze zwykłych, małych rzeczy. Punkt dwunasta, występy zakończyły się, muzyka ucichła i wszyscy rozproszyli się po centrum Lwowa.

Podsumowując:

Dojazd do Lwowa blablacarem (31.12.17) 70zł

Noclegi we Lwowie, gdyby zarezerwować wcześniej byłoby znacznie taniej 2(noce) x 90zł = 180zł

Powrót do Warszawy blablacarem (2.01.18) 60zł

Dojazd tramwajem do centrum 3 kopiejki 🙂

Tramwaje we Lwowie są bardzo tanie. Bilety kupuje się bezpośrednio u kierowcy. W kabinie siedzą przeważnie dwie kobiety, jedna prowadzi tramwaj, druga sprzedaje bilety. Pieniądze wkłada się w małe okienko i krzyczy ile biletów chce się kupić. Po mieście poruszać się można również  trolejbusami i marszrutkami. Taksówek jest sporo, a ceny zbliżone do polskich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *