• Roztocze wieś Gilów, pole rzepaku
  • Irkuck architekrura drewniana
  • Jezioro bajkał

Nocowanie na dziko w Rumunii – wymarzone miejsce

Nocowanie na dziko w Rumunii, wcale nie oznacza świętego spokoju. Sprawdziliśmy kilka miejscówek, nie do końca było to to, o co nam chodziło.

Vama Veche

Pierwsze podejście to Vama Veche. Miejsce bardzo ładnie położone, nad malowniczym urwistym brzegiem, ale tłumy ludzi i muzyka przez całą noc trochę nas przeraziły.

Przyjechaliśmy późno i nie było już czasu szukać innego miejsca. Rozbiliśmy się, na samym końcu szpaleru. Wydawało się to niemożliwe, straciłam już nadzieję, że sznur namiotów w ogóle gdzieś się kończy. Ulokowani w wygodnej odległości od ostatnich tubylców, rozłożyliśmy kocyk, otworzyliśmy zimne piwko i podziwialiśmy rozgwieżdżone niebo, zaczęło być całkiem przyjemnie. Nagle, ryk silnika, tuż obok podjechał samochód i zaparkował metr od namiotu. Drugi zatrzymał się nie wiele dalej. A z aut wysypała się bardzo liczna rozkrzyczana, rodzinka! Tyle relaksu. Druga sprawa, to toaleta. Toaleta była jedna i składała się z kilkunastu metrowego pasa przybrzeżnych krzaczorów. O ile pod osłoną nocy można było iść w trawę za Namioty, to rano nie było to już komfortowe rozwiązanie. Wszyscy chodzili więc w nieszczęsne chaszcze. Można sobie wyobrazić, jak traumatyczne było to przeżycie. I jak dokładnie trzeba było stawiać stopy, aby nie zaobcować z naturą zbyt blisko, w brew swojej woli.

Podsumowując, jeśli ktoś chce poimprezować, to miejsce jest idealne. W około sporo knajp z różnymi rodzajami muzyki. Plaża nudystów, wszechobecny luzacki klimat. Ale jeśli nastawiacie się raczej na spokojny relaks blisko natury, to zapewniam, że nie o taka naturę wam chodzi 😉

Vadu

Vadu to ciche i spokojne miasteczko. Sporo tu amatorów szumu morza na dobranoc. Ale w porównaniu do innych nadmorskich miejscowości to jednak wygląda prawie dziko. Nikt nie słucha muzyki na cały regulator, więc słychać tylko fale i wiatr. Nie ma świateł miasta, dlatego są też dobre warunki do oglądania nocnego nieba. Wieczorem, można zaobserwować fluorescencyjny plankton, tajemniczo mieniący się delikatnym, niebieskim światłem.

Z ciekawych miejsc, miasteczku znajduje się bardzo efektownie wyglądająca, opuszczona fabryka. Przed laty wydobywano tu uran. Obecnie trafiła w prywatne ręce i nie można jej zwiedzać. Obok jest nowa, ale zadziwiająco dobrze wpasowana w fabryczne klimaty restauracja, warto zatrzymać się tu na kawę lub obiad. Zwłaszcza, że to jedyna knajpa w mieście 🙂

Rimetea

Trzeci dziki nocleg to wieś Rimetea, znajduje się ona nie daleko Cluj-Napoka. Wieś położona jest u podnóża Góry Seklerskiej (Piatra Secuiului). Jest to pojedyncza, skalista, bardzo efektownie wyglądająca góra. Na uwagę zasługuje również zabudowa z XVIII wieku.

W wyższe rejony wsi nie było łatwo się dostać. Tegoroczne ulewy wypłukały drogi, które przestały być przejezdne. Nie mieliśmy czsu, żeby wędrować pod górę z całym dobytkiem. Ulokowaliśmy się za wielkim wypasem owiec, pytając najpierw bacy, czy możemy wjechać w uliczkę, mimo zakazu na bramie. Nie miał nic przeciwko, a właściwie zupełnie mu to wisiało, był chyba lekko zaskoczony, że w ogóle o to pytamy.

Rozbiliśmy namioty na wielkiej zielonej łące z widokiem na przepiękną górę. Rozpaliliśmy ognisko przy potoku. Zero ludzi, zero dźwięków innych niż śpiew ptaków. To było to, czego szukaliśmy! Idealne nocowanie na dziko w Rumunii!

Zobacz również Cyganie, czyli rumuńscy Romowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *